Adres Centrum:
ul. Toruńska 1A/41 10-900 Olsztyn
tel. (89)6129747

czynne:
pon - pt 10-18
sobota 10-14


Jacek
Sklep

Że też ich rekiny nie zjadły, czyli podwodne safari

Tegoroczny wiosenny wyjazd do Egiptu w całości przeznaczony był na nurkowe safari. Żeby nie tracić cennego czasu, to zaraz po przylocie na lotnisko ... 

...i podróży autokarem przez rozpaloną pustynię oraz ospale wyglądające osady... 
 

 ...dotarliśmy na miejsce.

Sam rejs zapowiadał się bardzo obiecująco:)

 Po zaokrętowaniu i bliższym poznaniu przyszłych partnerów...

 

 ... przyszedł czas na nurkowania, które były oczywiście głównym punktem programu:

 A w wodzie jak to na rafie. ścianki tylko pionem przypominające te znane z naszej Hańczy :)...

 ... a wokół mieszkańcy rafy...

 

 ...chętnie pozujący do zdjęć.

Podwodne groty, bardzo często wprawiały wszystkich w zachwyt. I jak tu nie płynąć w stronę światełka ???

 Po nurkowaniu oczywiście czas na relaks.

 

 Obecność na podładzie niewielkiej ilości pań ...

 ...wywoływała u zgromadzonych w pobliżu panów sporo emocji:)


Każdy starał się, aby to jego muskulatura była najbardziej wyeksponowana.


 Wolne chwile między nurkowaniami wykorzystywali instruktorzy na swoje wykłady. Zgodnie z programem ministra rolnictwa przekonywali uczestników o wyższości spożywania mleka, w tym koziego, zamiast innych popularnych trunków.

 Argumenty były zrozumiałe i akceptowane przez słuchaczy...

 

 Jak zawsze, podczas takich wypraw, znajomości zawarte na pokładzie, bardzo zbliżają ludzi. Nie ma wtedy znaczenia, czy to "białas" czy bardziej opalony:

 Kilka słów uwagi należy się też załodze statku. Wszechstronnie wyszkoleni i idący z duchem czasu. Np. pierwszy oficer często kontaktował sie z kapitanatem portu za pomocą telefonu komórkowego za pośrednictwem egipskiego operatora firmy "TamTam" Co.

 świeżutkie jedzonko, przygotowywane w naszej obecności, często wyglądało dosyć osobliwie...

 ...jednak po podaniu na stół nikogo już nie szokowało.

 Jednak wszystko co miłe ma zawsze swój koniec.

W drodze powrotnej, miły dla każdego Polaka, widok orlej wyspy z gniazdem i jego mieszkańcami...

 

 A krótki pobyt na lądzie także może być interesujący. W kraju trudno przecież o usługi pucybuta czy widok poprawnie zaparkowanego wielbłąda :)

Nawet "chodząca herbaciarnia" czy odświętnie wystrojone "ekoauto", było powodem do zatrzymania w kadrze. 
 

I jak zawsze pozostaną tylko wspomnienia i wspólne zdjęcia...  

 ... oraz tradycyjnie rzucane postanowienie:


 

Wszystkie zdjęcia zaprezentowane w tej relacji, pochodzą od uczestników wyprawy. Kilka z nich może odrobinę odbiegać od oryginałów, za co proszę o wybaczenie ich autorów:)

Dziękuję za chwilę poświęconą na przeczytanie tej relacji.