Adres Centrum:
ul. Toruńska 1A/41 10-900 Olsztyn
tel. (89)6129747

czynne:
pon - pt 10-18
sobota 10-14


Jacek
Sklep

Szanowni Państwo
Tradycyjnie od kilku już lat, gdy w kraju pojawia się kalendarzowa jesień, spod naszego centrum w daleką drogę do Norwegii wyrusza wyprawa żądnych wrażeń płetwonurasów. W tym roku tradycji stało się zadość i pod koniec września grupa podwodnych łowców (i nie tylko), obierając sobie kierunek na norweskie Bu, wyruszyła mając przed sobą do przebycia półtora tysiąca kilometrów.
Znaczna część grupy była tam już w roku ubiegłym, ale trafiło się też i kilku "świeżaków". Przypomnijmy sobie ich wszystkich sylwetki:

W porównaniu z rokiem ubiegłym, w tym roku przebyta droga była miła, przyjemna, pozbawiona jakichkolwiek niespodzianek. Samo Bu przywitało przybyszów fantastyczną pogodą. Było ciepło i słonecznie. Jak wiało to wiało, a jak nie, to była cisza:)

Jednym z celów wyprawy były podwodne łowy na okoliczne ryby. Jak niełatwa jest to sztuka, przekonali się ci początkujący. Jednak po odebraniu kilku lekcji od doświadczonych w bojach myśliwych, radzili sobie całkiem nie�le. Fakt, trzeba im było zmienić kilka nawyków wyniesionych z kraju, jak np. niezamykanie zamka w suchaczu przed wejściem do wody:

Jednak po opanowaniu tej sztuki, wszysto odbywało się już w zaplanowanym porządku: wypłynięcie pontonem na łowisko:

łowy pełne emocji:)

a efekty.... proszę :)

Bardzo pomocna w obróbce ryb, okazała się przybrzeżna przetwórnia :)

Obok myśliwych z kuszą w ręku, pojawił się też taki bez broni. Sławek, bo o nim mowa, na swoim całkiem wypasionym sprzęcie fotograficznym, łowił i utrwalał na cyfrowej matrycy okoliczne widoki.
Z tarasu domu, obserwował przez wielokrotny zoom w aparacie czegoś na pobliskiej plaży :)

Za to pod wodą było już na czym "zawiesić" obiektyw:

Podczas pobytu cały czas trzeba było mieć się na baczności. Chwila nieuwagi, a można było dać się porwać przez fale:

...zostać zaatakowanym przez monstrualnych rozmiarów rozgwiazdy :)

lub zostać pokiereszowanym przez spokojnego kraba:

Olbrzymich emocji dostarczały też opowieści o wielkości widzianych pod wodą stworów, jak to u rybołowów :)

Oprócz nurkowania, jedną z przyjemniejszych czynności podczas wyprawy jest biesiadowanie. Każdy dwoił się i troił, aby zachwyić kolegów jakimś wyszukanym daniem. Nie miało znaczenia, w jakim stylu było to robione...

...liczył się przecież efekt końcowy...

...no i oczywiście odpowiedni nastrój...

Wiadomo jednak, że za kilka godzin wstanie nowy dzień, któremu trzeba stawić czoło. Najmłodsi uczestnicy różnie reagowali na wieczorne spotkania :)

Jedni szukali w lesie norweskich borowików...

...jeszcze inni swoich kociaków...

A nad bezpieczeństwem wszystkich czuwał specjalnie wyszkolony agent ochrony :)

A oto i bohaterowie tej opowieści, razem i z wspólnym przekonaniem:
"MY TU JESZCZE WRÓCIMY, ZA ROK !!!

Wszystkie zdjęcia zaprezentowane w tej relacji, pochodzą od uczestników wyprawy. Kilka z nich może odrobinę odbiegać od oryginałów, za co proszę o wybaczenie ich autorów:)

Dziękuję za chwilę poświęconą na przeczytanie tej relacji.